Dramatyczne informacje napłynęły z Małopolski. Nie udało się uratować 3-letniego Mikołaja, który pod koniec maja wpadł do przydomowego stawu podczas rodzinnego przyjęcia urodzinowego. Chłopiec przez kilka dni walczył o życie w szpitalu, jednak lekarze okazali się bezsilni. Sprawą zajmuje się prokuratura, która wyjaśnia okoliczności tragedii.
Rodzinne święto zamieniło się w koszmar
Do zdarzenia doszło 30 maja w miejscowości Tarnawa w powiecie bocheńskim. Na jednej z prywatnych posesji odbywały się urodziny 9-letniej dziewczynki. W spotkaniu uczestniczyła rodzina oraz znajomi wraz z dziećmi.
Początkowo nic nie wskazywało na to, że rodzinna uroczystość zakończy się dramatem. Dzieci bawiły się w dużym ogrodzie, korzystając z przygotowanych atrakcji, takich jak trampolina czy dmuchana zjeżdżalnia. Dorośli przebywali głównie na tarasie domu, rozmawiając i świętując wspólnie z gospodarzami.
Wśród gości znajdował się również 3-letni Mikołaj, który przyjechał na przyjęcie wraz z rodzicami.
Chwila nieuwagi wystarczyła
Jak wynika z ustaleń śledczych, na terenie posesji znajdował się staw retencyjny wykopany w 2025 roku. Zbiornik miał około 7,5 metra długości, 5 metrów szerokości oraz około 1,6 metra głębokości.
W pewnym momencie chłopiec oddalił się od miejsca zabawy i znalazł się w pobliżu stawu. Dorośli zauważyli dziecko dopiero po chwili, gdy znajdowało się już w wodzie.
Natychmiast rozpoczęła się walka o jego życie.
Mikołaj został wyciągnięty na brzeg, gdzie rozpoczęto resuscytację krążeniowo-oddechową. Na miejsce wezwano straż pożarną, ratowników medycznych oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Walka o życie trwała kilka dni
Po udzieleniu pierwszej pomocy podjęto decyzję o natychmiastowym transporcie dziecka do specjalistycznego szpitala w Krakowie.
Stan chłopca od początku określano jako bardzo ciężki. Przez kolejne dni lekarze prowadzili intensywne leczenie, starając się uratować życie dziecka.
Niestety, mimo wysiłków personelu medycznego, 3 czerwca chłopiec zmarł.
Informację o śmierci dziecka potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Tarnowie.
Rodzice byli trzeźwi
Po tragedii przeprowadzono badania rodziców chłopca pod kątem obecności alkoholu. Wyniki wykazały, że zarówno matka, jak i ojciec byli trzeźwi.
Śledczy podkreślają jednak, że konieczne jest szczegółowe ustalenie przebiegu wydarzeń oraz odpowiedź na pytanie, w jaki sposób dziecko znalazło się bez opieki w pobliżu niebezpiecznego zbiornika wodnego.
Prokuratura prowadzi śledztwo
Postępowanie zostało wszczęte jeszcze przed śmiercią chłopca. Początkowo dotyczyło narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Po śmierci Mikołaja śledczy analizują możliwość zmiany kwalifikacji prawnej sprawy. Nie wykluczają prowadzenia postępowania pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci.
Zabezpieczane są dowody, przesłuchiwani świadkowie oraz analizowane warunki bezpieczeństwa panujące na posesji.
Tragedia, która poruszyła mieszkańców
Śmierć 3-letniego Mikołaja wywołała ogromne poruszenie wśród mieszkańców regionu. Wielu zwraca uwagę, jak niewiele potrzeba, by podczas rodzinnego spotkania doszło do niewyobrażalnej tragedii.
Eksperci od lat przypominają, że zbiorniki wodne znajdujące się na prywatnych posesjach mogą stanowić śmiertelne zagrożenie dla najmłodszych dzieci. W przypadku kilkulatków wystarczy zaledwie chwila nieuwagi, aby doszło do nieszczęścia.
Dla rodziny Mikołaja tegoroczny Dzień Dziecka i początek wakacji już na zawsze będą kojarzyć się z ogromnym bólem i stratą, której nie da się naprawić. Teraz odpowiedzi na pytania dotyczące przebiegu tragedii będzie szukać prokuratura, prowadząc szczegółowe śledztwo w tej sprawie.

