Piątkowy wieczór w jednej z miejscowości w północno-wschodniej części kraju zamienił się w prawdziwy koszmar. Najpierw mieszkańcy usłyszeli potężny huk, który wielu z nich porównało do trzęsienia ziemi. Chwilę później zobaczyli, jak jeden z budynków dosłownie rozpada się na ich oczach. Spokojna okolica w kilka sekund zmieniła się w strefę zniszczeń i chaosu.
Przerażające relacje mieszkańców
Świadkowie zdarzenia zgodnie podkreślają, że hałas był tak silny, iż wywołał drżenie szyb i ścian w pobliskich domach. Niektórzy poczuli wstrząs pod stopami, inni myśleli, że doszło do trzęsienia ziemi lub poważnej katastrofy.
– Zgłaszający usłyszał głośny huk i zauważył znaczne zniszczenia – przekazała mediom st. ogn. Justyna Kłusewicz z Państwowa Straż Pożarna.
Wielu mieszkańców wybiegło na zewnątrz w piżamach i domowych ubraniach, próbując zorientować się w sytuacji. W powietrzu unosił się kurz, a widok zniszczonego budynku budził przerażenie. Rodziny stały na podwórkach, patrząc na gruzowisko, próbując zrozumieć, co właśnie się wydarzyło.
Część osób relacjonowała, że dopiero po kilku minutach dotarła do nich skala tragedii. Nawet mieszkańcy oddaleni o kilka ulic mówili o silnym wstrząsie i hałasie, który obudził ich ze snu.
Okoliczności tragedii
Do zdarzenia doszło wieczorem 30 stycznia. O godzinie 21:42 do stanowiska kierowania straży pożarnej wpłynęło zgłoszenie o eksplozji i poważnych zniszczeniach budynku jednorodzinnego.
Według wstępnych ustaleń, przyczyną nie był żaden wstrząs sejsmiczny, lecz gwałtowny wybuch. Służby badają, co dokładnie doprowadziło do eksplozji. Nieoficjalnie mówi się, że budynek mógł być w trakcie budowy lub przebudowy, co mogło wpłynąć na jego stabilność.
Jak informuje Fakt.pl, na miejsce skierowano około dziesięciu jednostek straży pożarnej, w tym grupy specjalistyczne i dowódcze. Teren szybko zabezpieczono, jednak ogrom zniszczeń znacznie utrudniał działania ratowników.
Wstępne informacje wskazywały, że w momencie eksplozji w budynku mogły przebywać dwie osoby. Ich los przez dłuższy czas pozostawał nieznany i był intensywnie weryfikowany przez służby.
Dramatyczna akcja ratunkowa
Do akcji skierowano zarówno lokalne jednostki, jak i wyspecjalizowane zespoły ratownicze. W działaniach brały udział m.in.:
- oficer operacyjny straży pożarnej,
- grupa operacyjna z dronem,
- specjalistyczna grupa poszukiwawczo-ratownicza.
Ratownicy natychmiast rozpoczęli zabezpieczanie terenu, oświetlanie miejsca zdarzenia oraz przeszukiwanie gruzowiska. Ich głównym celem było sprawdzenie, czy pod zawalonymi fragmentami budynku nie znajdują się ludzie.
– Działania polegają na zapewnieniu bezpieczeństwa obszaru zdarzenia oraz przeszukaniu terenu pod kątem osób poszkodowanych – informowała st. ogn. Justyna Kłusewicz.
Do oceny stanu konstrukcji wykorzystano również drona, który pozwolił zajrzeć w trudno dostępne miejsca. Dzięki temu ratownicy mogli sprawdzić, które fragmenty gruzowiska stanowią największe zagrożenie.
Ze względu na porę nocną konieczne było użycie masztów oświetleniowych. Prace prowadzono bardzo ostrożnie, ponieważ istniało ryzyko kolejnych osunięć.
Na miejscu cały czas pozostawały zespoły ratownictwa medycznego, gotowe do udzielenia pomocy. Do momentu zakończenia pierwszego etapu akcji nie potwierdzono oficjalnie informacji o ofiarach śmiertelnych ani osobach ciężko rannych.
Śledztwo w toku
Przyczyny eksplozji są obecnie przedmiotem szczegółowego postępowania. Specjaliści sprawdzają m.in. instalacje, stan techniczny budynku oraz ewentualne zaniedbania budowlane.
Dla mieszkańców okolicy to jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń ostatnich lat. Wielu z nich przyznaje, że dźwięk wybuchu i widok zawalonych ścian na długo pozostaną w ich pamięci.
Służby zapowiadają dalsze działania i dokładne wyjaśnienie okoliczności tragedii. Priorytetem pozostaje bezpieczeństwo mieszkańców oraz ustalenie, co doprowadziło do tak groźnej eksplozji.
