Wstrząsające kulisy sprawy Mai z Mławy. Nagranie zabójstwa obejrzały tylko dwie osoby do końca

Sprawa śmierci 16-letniej Mai Kowalskiej z Mławy od ponad roku budzi ogromne emocje w całej Polsce. Brutalne okoliczności zbrodni, wiek ofiary oraz liczne pytania dotyczące motywów sprawcy sprawiły, że tragedia stała się jedną z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat. Teraz na jaw wychodzą kolejne, niezwykle poruszające informacje.

Pełnomocnik rodziny zamordowanej nastolatki przyznał, że miał możliwość obejrzenia nagrania dokumentującego ostatnie chwile życia Mai. Jego relacja pokazuje skalę okrucieństwa, z jakim śledczy i bliscy ofiary muszą mierzyć się podczas całego postępowania.

Dziewięć osób zaczęło oglądać nagranie. Do końca wytrwały tylko dwie

Według informacji przekazanych przez mecenasa Wojciecha Marka Kasprzyka, pełnomocnika rodziny Mai, zapis zdarzenia jest tak drastyczny, że większość osób nie była w stanie obejrzeć go do końca.

Początkowo przed ekranem znajdowało się dziewięć osób. Wraz z upływem kolejnych minut część z nich opuszczała pomieszczenie lub przerywała oglądanie. Ostatecznie do końca materiał obejrzały jedynie dwie osoby.

Sam prawnik nie ukrywa, że było to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w jego zawodowej karierze.

Jak podkreśla, przez lata pracy miał styczność z wieloma ciężkimi sprawami kryminalnymi, jednak materiał dotyczący śmierci Mai pozostawił na nim wyjątkowo silne piętno psychiczne.

„Nic gorszego w życiu nie oglądałem”

Pełnomocnik rodziny nie może ujawniać szczegółów nagrania ze względu na dobro śledztwa oraz tajemnicę zawodową. Jego słowa mówią jednak wiele o skali brutalności zbrodni.

Przyznał, że po obejrzeniu materiału musiał odreagować emocjonalnie, a obrazy zapisane na nagraniu długo pozostaną w jego pamięci.

Według relacji prawnika wydarzenia uwiecznione na materiale przypominają sceny znane z najbardziej brutalnych horrorów. Jednocześnie podkreśla on, że rzeczywistość okazała się znacznie bardziej przerażająca niż jakakolwiek filmowa fikcja.

Tragiczna historia Mai z Mławy

Maja Kowalska zaginęła 23 kwietnia 2025 roku. Przez wiele dni trwały intensywne poszukiwania nastolatki, w które zaangażowali się policjanci, strażacy oraz mieszkańcy regionu.

Niestety 1 maja odnaleziono ciało dziewczyny. Zwłoki były ukryte w trudno dostępnym miejscu, co od początku wskazywało na próbę zatarcia śladów zbrodni.

Śledczy ustalili, że podejrzanym w sprawie jest Bartosz G., który w chwili zdarzenia miał 17 lat. Po tragedii wyjechał do Grecji w ramach szkolnego wyjazdu. Dopiero później został zatrzymany i sprowadzony do Polski na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Od tamtej pory trwa gromadzenie materiału dowodowego oraz przygotowywanie aktu oskarżenia.

Kluczowa opinia psychiatrów

Jednym z najważniejszych elementów postępowania pozostaje obecnie opinia biegłych psychiatrów.

To właśnie od niej może zależeć dalszy przebieg sprawy oraz odpowiedzialność karna podejrzanego.

Jeżeli specjaliści uznają, że w chwili popełnienia czynu był niepoczytalny, sąd może skierować go na leczenie psychiatryczne zamiast do zakładu karnego.

Jeżeli jednak biegli stwierdzą pełną poczytalność, grozi mu wieloletnia kara pozbawienia wolności, sięgająca nawet 30 lat.

Rodzina Mai oczekuje obecnie na wyniki tych ekspertyz, które mają zostać przedstawione w najbliższym czasie.

Rodzina wciąż czeka na sprawiedliwość

Dla rodziców i najbliższych Mai każda kolejna informacja związana ze śledztwem oznacza powrót do traumatycznych wspomnień.

W rocznicę śmierci nastolatki bliscy chcieli jedynie spokojnie uczcić jej pamięć i zapalić znicze w miejscu odnalezienia ciała. Nawet to wydarzenie zostało jednak zakłócone przez działania służb związane z podejrzanym pakunkiem znalezionym w pobliżu.

Sprawa Mai z Mławy pozostaje jedną z najbardziej poruszających i dramatycznych historii kryminalnych ostatnich lat. Rodzina dziewczyny wciąż czeka na odpowiedzi dotyczące przebiegu tragedii oraz na ostateczne rozstrzygnięcie przed sądem.

Jedno pozostaje pewne – obrazy, które zobaczyły osoby oglądające nagranie z zabójstwa, na długo pozostaną w ich pamięci. Jak przyznał pełnomocnik rodziny:

„Nic gorszego w życiu nie oglądałem i mam nadzieję, że już nigdy nie zobaczę”.

Popularne