Maja Chwalińska nie zdołała sięgnąć po tytuł Roland Garros 2026, jednak jej występ w Paryżu przejdzie do historii polskiego tenisa. Polka dotarła aż do finału wielkoszlemowego turnieju, a sukces sportowy przełożył się również na ogromne zarobki. Mimo porażki z Mirrą Andriejewą może liczyć na wielomilionową nagrodę.
Zaczęła od kwalifikacji, skończyła w finale
Jeszcze przed rozpoczęciem Roland Garros niewielu ekspertów przewidywało, że Maja Chwalińska znajdzie się w gronie zawodniczek walczących o końcowy triumf. Polka musiała rozpocząć rywalizację już w kwalifikacjach, co oznaczało konieczność rozegrania dodatkowych spotkań jeszcze przed startem głównej drabinki.
Od pierwszych meczów prezentowała jednak bardzo wysoką formę. Pewnie przechodziła kolejne etapy turnieju, a jej gra stawała się coraz bardziej efektowna i skuteczna. Z każdym zwycięstwem rosło zainteresowanie zarówno kibiców, jak i światowych mediów.
Szczególne wrażenie robił sposób, w jaki radziła sobie z presją. Pokonywała wyżej notowane rywalki, zachowując spokój w najważniejszych momentach meczów. Dzięki temu stała się jedną z największych rewelacji tegorocznego Roland Garros.
Historyczny półfinał otworzył drogę do wielkiego sukcesu
Kluczowym momentem turnieju okazał się półfinał z Dianą Sznajder. Stawką spotkania był awans do najważniejszego meczu w karierze.
Chwalińska zaprezentowała tenis na najwyższym poziomie. Grała odważnie, skutecznie i bardzo dojrzale taktycznie. Nie pozwoliła rywalce przejąć inicjatywy, a w decydujących momentach zachowywała zimną krew.
Po ostatniej piłce stało się jasne, że Polka dokonała czegoś wyjątkowego. Awans do finału Roland Garros oznaczał nie tylko ogromny sukces sportowy, ale także gwarancję rekordowej nagrody finansowej.
Finał pod dyktando Andriejewej
W decydującym meczu na korcie pojawiła się Mirra Andriejewa, jedna z największych gwiazd młodego pokolenia światowego tenisa.
Rosjanka od początku spotkania prezentowała bardzo wysoki poziom. Skutecznie wykorzystywała własny serwis, przejmowała inicjatywę w wymianach i zmuszała Polkę do gry defensywnej.
Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:3, a w drugiej partii Andriejewa jeszcze bardziej kontrolowała przebieg spotkania. Ostatecznie zwyciężyła 6:3, 6:2 i sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł Roland Garros.
Choć Chwalińska musiała pogodzić się z porażką, jej występ został bardzo wysoko oceniony przez ekspertów i kibiców.
Ponad 6 milionów złotych za występ w Paryżu
Największym benefitem sportowego sukcesu Polki są również pieniądze. Dotarcie do finału jednego z najważniejszych turniejów świata oznacza ogromną premię finansową.
Za cały występ podczas Roland Garros 2026 Maja Chwalińska ma otrzymać ponad 6 milionów złotych brutto.
To najwyższa jednorazowa nagroda finansowa w jej dotychczasowej karierze. Jeszcze kilka miesięcy temu takie kwoty wydawały się dla Polki niemal nieosiągalne.
Dla porównania zwyciężczyni turnieju, Mirra Andriejewa, zarobiła ponad 12 milionów złotych brutto.
Podatek znacząco zmniejszy wypłatę
Nie oznacza to jednak, że cała kwota trafi bezpośrednio na konto tenisistki.
Nagrody uzyskiwane podczas Roland Garros podlegają opodatkowaniu zgodnie z francuskim prawem. Oznacza to, że od wygranej trzeba odprowadzić znaczną część środków.
Według szacunków po uwzględnieniu podatków oraz innych kosztów związanych z funkcjonowaniem profesjonalnego sztabu sportowego końcowa kwota będzie zauważalnie niższa.
Mimo tego nadal mówimy o milionach złotych, które mogą znacząco wpłynąć na dalszy rozwój kariery zawodniczki.
Przełom nie tylko finansowy
Eksperci podkreślają jednak, że jeszcze większą wartość od samej nagrody finansowej może mieć dla Chwalińskiej awans rankingowy.
Dzięki świetnemu występowi w Paryżu Polka ma znaleźć się w okolicach czołowej dwudziestki rankingu WTA. Otwiera to drogę do bezpośredniego udziału w największych turniejach świata bez konieczności gry w kwalifikacjach.
To oznacza większe możliwości zarobkowe, wyższe kontrakty sponsorskie oraz szansę na regularną rywalizację z najlepszymi tenisistkami globu.
Choć finał Roland Garros zakończył się porażką, dla Mai Chwalińskiej może być to początek najważniejszego rozdziału w całej sportowej karierze.

