Ogromny pożar sklepu w Polanowie. Strażacy walczyli z ogniem, mrozem i brakiem wody

Czwartkowy wieczór w Polanów na długo zapadnie w pamięć mieszkańców. 8 stycznia późnym wieczorem wybuchł pożar marketu sieci Biedronka przy ulicy Wolności. Nad miastem unosiły się gęste kłęby dymu, a płomienie widoczne były z dużej odległości. W akcji gaśniczej brało udział aż 16 zastępów straży pożarnej, które zmagały się nie tylko z żywiołem, ale także z ekstremalnymi warunkami pogodowymi.

Trudna akcja ratownicza w skrajnych warunkach

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb tuż po godzinie 22.00. Gdy pierwsze jednostki dotarły na miejsce, ogień obejmował już znaczną część dachu budynku. Strażacy musieli działać w warunkach silnego zadymienia oraz bardzo niskiej temperatury, która tej nocy spadła do około minus 20 stopni Celsjusza.

Dodatkowym problemem okazała się niewystarczająca wydajność sieci wodociągowej. W pewnym momencie hydranty przestały zapewniać odpowiedni dopływ wody, co zmusiło ratowników do korzystania z pobliskiego stawu oraz cystern dowożących wodę.

Sklep doszczętnie zniszczony

Mimo wielogodzinnej walki z ogniem, budynku nie udało się uratować. Dach oraz wnętrze marketu spłonęły niemal całkowicie. Pozostały jedynie zewnętrzne ściany konstrukcji. Strażakom udało się natomiast ochronić sąsiednie obiekty, które znajdowały się bardzo blisko płonącego sklepu.

Według wstępnych ustaleń pożar objął powierzchnię ponad 1000 metrów kwadratowych dachu. Przyczyna zdarzenia nie została jeszcze ustalona i będzie przedmiotem dalszego postępowania.

Problemy z wodą i zamarzające węże

Ratownicy podkreślają, że akcja była wyjątkowo wymagająca. Niska temperatura powodowała zamarzanie końcówek węży, a jednocześnie wewnątrz budynku panowały bardzo wysokie temperatury. Takie połączenie znacznie utrudniało skuteczne prowadzenie działań gaśniczych.

Strażacy musieli nieustannie dostosowywać taktykę do zmieniających się warunków, aby opanować pożar i nie dopuścić do jego dalszego rozprzestrzeniania się.

Relacje świadków: „To wyglądało bardzo groźnie”

Mieszkańcy okolicy z niepokojem obserwowali przebieg akcji. Wielu z nich obudziły syreny strażackie i widok ognia nad sklepem.

Jeden ze świadków relacjonował, że ogień mógł pojawić się jeszcze w czasie pracy sklepu, co spowodowało konieczność ewakuacji klientów i pracowników. Ludzie opuszczali budynek w pośpiechu, nie zabierając swoich rzeczy.

Inni mieszkańcy wspominali, że dach bardzo szybko objął pożar, a następnie zawalił się do środka. Dla części osób był to szczególnie trudny widok, ponieważ był to już kolejny pożar tego obiektu w ostatnich latach.

Znaczenie sklepu dla lokalnej społeczności

Spalony market był jednym z ważniejszych punktów handlowych w Polanowie i jednocześnie znaczącym pracodawcą. W sklepie zatrudnionych było kilkanaście osób, które obecnie straciły swoje miejsce pracy.

Władze miasta poinformowały, że planowana jest odbudowa obiektu, a pracownicy mają tymczasowo znaleźć zatrudnienie w innych placówkach sieci. Dla mieszkańców zamknięcie sklepu to jednak duże utrudnienie w codziennym funkcjonowaniu.

Śledztwo ma wyjaśnić przyczyny pożaru

Służby zapowiadają szczegółowe ustalenie okoliczności zdarzenia. Sprawdzane będą instalacje, monitoring oraz relacje świadków. Dopiero po zakończeniu czynności będzie można jednoznacznie określić, co doprowadziło do wybuchu pożaru.

Pożar w Polanowie pokazał, jak niebezpieczne mogą być zimowe akcje ratownicze oraz jak dużym wyzwaniem jest walka z żywiołem w ekstremalnych warunkach. Dzięki determinacji strażaków udało się jednak zapobiec jeszcze większej tragedii.

Przewijanie do góry