Maja Chwalińska zakończyła swój występ w pierwszej rundzie Wimbledonu w niezwykle dramatycznych okolicznościach. Polka była o krok od zwycięstwa i awansu do kolejnej rundy, jednak w kluczowym momencie meczu doznała kontuzji stawu skokowego po niefortunnym poślizgnięciu na trawiastej nawierzchni. Teraz pojawiły się pierwsze informacje dotyczące jej stanu zdrowia. Głos zabrał menedżer tenisistki, który nie ukrywa, że sytuacja była znacznie poważniejsza, niż mogło się wydawać.
Jedna piłka od zwycięstwa. Wszystko zmienił niefortunny upadek
Maja Chwalińska rozgrywała bardzo dobre spotkanie przeciwko Mananchayi Sawangkaew. Polka wygrała pierwszego seta 6:2, a w drugiej partii prowadziła już 5:2. Miała również piłkę meczową i wydawało się, że awans do drugiej rundy jest już tylko formalnością.
Właśnie wtedy doszło do dramatycznej sytuacji. Podczas jednego z zagrań Chwalińska poślizgnęła się na trawie i niefortunnie skręciła staw skokowy. Początkowo próbowała kontynuować grę, jednak z każdą minutą było widać, że poruszanie się sprawia jej ogromny ból.
Na korcie pojawił się fizjoterapeuta, a tenisistka skorzystała z pomocy medycznej. Mimo kontuzji nie zdecydowała się na krecz i wróciła do rywalizacji, jednak nie była już w stanie poruszać się z dotychczasową swobodą.
Kontynuowała mecz mimo ogromnego bólu
Po urazie przewaga Polki zaczęła szybko topnieć. Rywalka wykorzystała problemy ruchowe Chwalińskiej i odrobiła straty, doprowadzając do remisu w setach.
Po zakończeniu drugiej partii Polka opuściła kort na dłuższą przerwę medyczną. Jej sztab robił wszystko, aby umożliwić jej dalszą grę, jednak po powrocie było widać, że organizm nie funkcjonuje już prawidłowo.
Choć Chwalińska walczyła do samego końca i nie zamierzała poddać meczu, trzeci set pokazał, że kontuzja całkowicie odebrała jej możliwość rywalizacji na najwyższym poziomie.
Menedżer ujawnia nowe informacje
Po zakończeniu spotkania głos zabrał menedżer zawodniczki, Piotr Szczypka. W rozmowie z Interią przyznał, że był to jeden z najtrudniejszych momentów, jakie przeżył podczas swojej współpracy z tenisistką.
Jak wyjaśnił, problem nie ograniczał się wyłącznie do skręconej kostki.
Według jego relacji po urazie stawu skokowego Maja zaczęła odczuwać również bardzo silne skurcze praktycznie całego ciała. To właśnie one miały jeszcze bardziej utrudnić jej dalszą grę i sprawić, że organizm przestał reagować tak, jak powinien.
– Nie wiem, co powiedzieć. To było straszne uczucie patrzeć, jak ktoś bliski tak cierpi i nie móc w żaden sposób pomóc. W pewnym momencie przestało chodzić o tenis, najważniejsze było jej zdrowie – mówił poruszony menedżer.
„Organizmu nie da się oszukać”
Piotr Szczypka podkreślił, że Maja ani przez chwilę nie chciała rezygnować z walki. Wimbledon był dla niej jednym z najważniejszych turniejów sezonu, a zwycięstwo było dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Jak zaznaczył, zawodniczka próbowała walczyć z bólem, jednak organizmu nie da się oszukać.
Determinacja i ogromna wola walki nie wystarczyły, gdy ciało odmówiło posłuszeństwa. Z każdą kolejną akcją było coraz bardziej widoczne, że poruszanie się po korcie sprawia jej ogromne trudności.
Potrzebne są dokładne badania
Na ten moment sztab Mai Chwalińskiej nie podał jeszcze szczegółowej diagnozy. Wiadomo jedynie, że uraz dotyczy stawu skokowego, jednak dopiero badania obrazowe pokażą, czy doszło jedynie do skręcenia, czy również do uszkodzenia więzadeł lub innych struktur.
Lekarze będą musieli także wyjaśnić przyczynę silnych skurczów, które pojawiły się po upadku. Nie wiadomo jeszcze, czy były one efektem przeciążenia organizmu, odwodnienia, czy pozostawały w bezpośrednim związku z odniesioną kontuzją.
Bardzo trudny moment dla Polki
Kontuzja pojawiła się w wyjątkowo pechowym momencie. Chwalińska była w bardzo dobrej dyspozycji po znakomitym występie podczas Roland Garros i liczyła na kolejne udane tygodnie na kortach trawiastych.
Mimo porażki jej postawa spotkała się z dużym uznaniem kibiców oraz ekspertów. Wielu podkreślało, że do samego końca walczyła o każdą piłkę i nie poddała się mimo ogromnego bólu.
Teraz jednak najważniejsze będzie zdrowie zawodniczki. Najbliższe dni przyniosą odpowiedź, jak poważny okazał się uraz oraz ile czasu potrwa rehabilitacja.
Dopiero po dokładnych badaniach lekarze będą mogli określić termin powrotu Mai Chwalińskiej do treningów i startów w kolejnych turniejach. Zarówno sztab, jak i kibice mają nadzieję, że przerwa okaże się możliwie jak najkrótsza i Polka szybko wróci na kort w pełni sił.

