Telefon służbowy dzwoni wieczorem. Wiadomość od przełożonego wpada w sobotę. Mail z prośbą o „szybką odpowiedź” pojawia się w niedzielę. Dla wielu pracowników to codzienność. W jednym z europejskich krajów takie praktyki już wkrótce mogą słono kosztować pracodawców. Od 1 lipca wchodzą tam przepisy gwarantujące pracownikom pełne prawo do bycia offline po zakończeniu pracy.
Koniec pracy po godzinach. Firmy miały trzy lata na przygotowanie
Mowa o Luksemburgu, który jako jeden z europejskich pionierów postanowił uregulować problem zacierania granic między życiem zawodowym a prywatnym.
Przepisy zostały przyjęte już w 2023 roku, jednak przedsiębiorcy otrzymali trzyletni okres przejściowy na dostosowanie swoich organizacji do nowych wymogów. Ten czas właśnie dobiega końca.
Od 1 lipca każda firma będzie musiała posiadać jasno określone zasady dotyczące kontaktowania się z pracownikami poza godzinami pracy. Chodzi między innymi o telefony, wiadomości, maile czy komunikatory służbowe.
Pracodawcy muszą również określić wyjątki dotyczące sytuacji awaryjnych oraz wdrożyć rozwiązania organizacyjne, które realnie pozwolą pracownikom odłączyć się od obowiązków po zakończeniu dnia pracy.
Kary mogą przekroczyć 100 tysięcy złotych
Nowe przepisy nie będą martwym prawem. Za brak wdrożenia odpowiednich procedur przewidziano wysokie sankcje finansowe.
Kary administracyjne mają wynosić od 251 do nawet 25 tysięcy euro. W przeliczeniu oznacza to grzywny sięgające ponad 100 tysięcy złotych.
Co istotne, służby kontrolne zapowiadają natychmiastowe działania wobec przedsiębiorstw, które nie przygotowały się do nowych wymogów. W praktyce oznacza to, że od pierwszego dnia obowiązywania przepisów firmy mogą zostać objęte kontrolami.
Dlaczego takie przepisy w ogóle powstają?
Problem nasilił się szczególnie po pandemii COVID-19 i gwałtownym wzroście popularności pracy zdalnej.
Wielu pracowników zaczęło wykonywać obowiązki z domu, ale jednocześnie coraz częściej pozostawało dostępnych dla pracodawcy praktycznie przez cały dzień. Granica między pracą a życiem prywatnym zaczęła się zacierać.
Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że część zatrudnionych regularnie odpowiada na maile po godzinach, odbiera służbowe telefony podczas urlopu lub pozostaje w ciągłej gotowości do wykonania dodatkowych zadań. Problem polega na tym, że ten czas często nie jest traktowany jako czas pracy ani odpowiednio wynagradzany.
A jak wygląda sytuacja w Polsce?
Polskie przepisy obecnie nie gwarantują pracownikom formalnego prawa do bycia offline. Oznacza to, że nie istnieje jednoznaczny zakaz kontaktowania się z pracownikiem po zakończeniu pracy.
Pojawiają się jednak głosy, że sytuacja powinna się zmienić.
Związki zawodowe od dłuższego czasu apelują o wpisanie prawa do odłączenia bezpośrednio do Kodeksu pracy. Ich zdaniem odbieranie telefonów służbowych, odpowiadanie na maile czy pozostawanie w dyspozycyjności dla pracodawcy powinno być traktowane jako wykonywanie obowiązków zawodowych.
W praktyce mogłoby to oznaczać możliwość dochodzenia wynagrodzenia za czas poświęcony na służbową komunikację poza normalnymi godzinami pracy.
Europa coraz częściej chroni pracowników
Luksemburg nie jest wyjątkiem. Podobne regulacje obowiązują już między innymi we Francji, Hiszpanii, Belgii, Portugalii, Irlandii, Włoszech, Grecji oraz na Słowacji.
Komisja Europejska od kilku lat pracuje również nad rozwiązaniami, które mogłyby objąć wszystkich pracowników na terenie Unii Europejskiej. Na razie nie przedstawiono jednak ostatecznej wersji przepisów.
Jedno jest jednak pewne – trend jest wyraźny. Coraz więcej państw uznaje, że po zakończeniu pracy pracownik powinien mieć pełne prawo do odpoczynku, bez konieczności sprawdzania służbowej skrzynki mailowej czy oczekiwania na telefon od przełożonego.

