Burza po występie Jacka Kurskiego. Jarosław Kaczyński miał podjąć stanowczą decyzję

Telewizyjne wystąpienie Jacka Kurskiego ponownie wywołało napięcia wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Były prezes TVP podczas programu emitowanego przez Telewizję Republika ostro zaatakował Mateusza Morawieckiego, a jego słowa miały wywołać poważne niezadowolenie w kierownictwie partii. Według ustaleń Wirtualnej Polski Jarosław Kaczyński zdecydował, że Kurski powinien na pewien czas ograniczyć swoją obecność w mediach. Cała sytuacja wydarzyła się w wyjątkowo niewygodnym momencie, gdy PiS próbowało promować ważne decyzje personalne i osłabić pozycję środowiska byłego premiera.

Występ w Republice wywołał irytację w kierownictwie PiS

Źródłem zamieszania był niedzielny program „Wysokie Napięcie” w Telewizji Republika. Jacek Kurski odniósł się w nim do sytuacji wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości oraz sporu dotyczącego Mateusza Morawieckiego.

Były prezes TVP nie ograniczył się do krytyki politycznej. W swojej wypowiedzi odwoływał się również do katastrofy smoleńskiej i pamięci Lecha Kaczyńskiego, co miało zostać odebrane w otoczeniu prezesa PiS jako przekroczenie granicy dopuszczalnego sporu.

Jeden z polityków związanych z kierownictwem partii ocenił wystąpienie Kurskiego bardzo krytycznie.

– To było oburzające, nie do zaakceptowania – powiedział rozmówca Wirtualnej Polski.

Według relacji portalu Jarosław Kaczyński miał uznać, że aktywność medialna jego doradcy zaczyna szkodzić partii i odciągać uwagę od tematów, które kierownictwo chciało w tym czasie promować.

Kurski miał dostać polecenie ograniczenia występów

Władze PiS miały zdecydować o czasowym wyciszeniu Jacka Kurskiego. Nie chodzi o formalny zakaz zapisany w partyjnych dokumentach, lecz o nieformalne polecenie, aby przez pewien czas nie pojawiał się w programach politycznych i nie komentował publicznie sytuacji wewnątrz ugrupowania.

– Prezes jest zdeterminowany, by wyciszyć Jacka – przekazał Wirtualnej Polsce jeden z bliskich współpracowników Jarosława Kaczyńskiego.

Nie wiadomo, jak długo ograniczenie miałoby obowiązywać. Z relacji polityków wynika, że może zostać cofnięte po uspokojeniu sytuacji, jednak Kurski powinien najpierw wyjaśnić swoje zachowanie i okazać skruchę wobec prezesa PiS.

Kontrowersje dotyczą również samego sposobu organizacji występu. Część rozmówców WP twierdziła, że były prezes TVP samodzielnie umówił udział w programie, nie konsultując tego z władzami partii. Jednocześnie portal zaznacza, że biuro prasowe PiS wiedziało o planowanej obecności Kurskiego w Republice już kilka dni wcześniej.

„Działa na wszystkich jak płachta na byka”

W partii miało pojawić się przekonanie, że Kurski swoim zachowaniem nie tylko zaostrzył wewnętrzny konflikt, ale też sprowokował kolejną falę negatywnych komentarzy pod adresem PiS.

Jeden z rozmówców portalu ocenił, że były szef TVP pozostaje postacią wyjątkowo polaryzującą, również wśród samego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości.

– Kurski działa na wszystkich jak płachta na byka. Nawet wyborcy PiS go nie trawią – stwierdził polityk związany z ugrupowaniem.

Występ odbił się szerokim echem przede wszystkim ze względu na ostrą wymianę zdań z posłem Robertem Gontarzem. Fragmenty rozmowy zaczęły szybko krążyć w mediach społecznościowych, przez co kolejny wewnętrzny konflikt w partii stał się jednym z głównych tematów politycznych dnia.

Awantura przykryła ważne ruchy personalne

Dla kierownictwa PiS szczególnie problematyczne było to, że występ Kurskiego zbiegł się z przygotowanymi wcześniej decyzjami kadrowymi.

Partia chciała w tym czasie skupić uwagę opinii publicznej na kandydaturze Marcina Ociepy na stanowisko wicemarszałka Sejmu. Ociepa jest szefem stowarzyszenia OdNowa i wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego PiS.

Nominacja miała mieć dodatkowe znaczenie polityczne, ponieważ Ociepa przez długi czas był kojarzony ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego. W kierownictwie ugrupowania uznano więc, że jego wskazanie na ważną funkcję pokaże osłabienie zaplecza byłego premiera i wzmocnienie głównego nurtu partii skupionego wokół Jarosława Kaczyńskiego.

Drugim wydarzeniem było odejście Grzegorza Lorka ze stowarzyszenia Rozwój Plus, powiązanego z Morawieckim. Poseł zdecydował się pozostać w PiS, co również miało zostać przedstawione jako osłabienie politycznego zaplecza byłego szefa rządu.

Zamiast o tych ruchach media informowały jednak przede wszystkim o wypowiedziach Kurskiego.

– To dwa strzały w środowisko Morawieckiego, które się zmniejsza i nie będzie miało wicemarszałka. Awantura o „Kurę” nie była nikomu potrzebna – przyznał jeden z polityków PiS.

Środowisko Morawieckiego wykorzystuje zamieszanie

Politycy związani z Mateuszem Morawieckim mieli uznać, że występ Jacka Kurskiego przyniósł odwrotny skutek od zamierzonego.

Zamiast osłabić byłego premiera, sprawił, że na pierwszy plan ponownie wysunęła się postać byłego prezesa TVP. Dla części działaczy PiS jest to problem, ponieważ Kurski kojarzony jest z najbardziej konfrontacyjnym stylem polityki i propagandowym okresem funkcjonowania telewizji publicznej.

Przeciwnicy jego powrotu do pierwszego szeregu partii zwracają uwagę, że może on utrudniać PiS poszerzanie elektoratu i odzyskiwanie umiarkowanych wyborców.

Kurski nadal ma bezpośredni dostęp do Kaczyńskiego

Mimo krytyki i czasowego wyciszenia pozycja Jacka Kurskiego w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego nadal ma być znacząca.

Były prezes TVP pozostaje jednym z nieformalnych doradców lidera PiS i może kontaktować się z nim bezpośrednio. Według relacji polityków często korzysta z tej możliwości.

– W każdej chwili może zadzwonić do prezesa i dość często to robi. To doradca Jarosława – przekazał rozmówca WP.

Jako przykład podano sytuację, w której Kurski miał zadzwonić do Kaczyńskiego podczas jego rozmowy z Mateuszem Morawieckim. Pokazuje to, że mimo kolejnych kontrowersji nadal posiada dostęp do najważniejszej osoby w ugrupowaniu.

W PiS przypomniano wydarzenia z kampanii Nawrockiego

Obecne zamieszanie przypomniało politykom PiS podobną sytuację z kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego w 2025 roku.

Jacek Kurski został wtedy nagrany przez Telewizję Polską, gdy w czerwonej czapce z napisem „Nawrocki 2025” zapowiadał swój powrót do publicznego nadawcy.

– Wrócę do was, kochani. Wrócę do was, kochani, w telewizji. Zachowujcie się bardzo grzecznie – mówił na nagraniu.

Materiał szybko zdobył duże zasięgi i wywołał oburzenie w sztabie kandydata PiS. Szczególnie ostro miał zareagować Paweł Szefernaker, który nie chciał, aby kampania Nawrockiego została powiązana z możliwym powrotem Kurskiego do TVP.

Sam Karol Nawrocki odniósł się wtedy do sprawy jednoznacznie, pisząc w mediach społecznościowych: „Po moim trupie”.

Według ustaleń WP Kurski miał próbować przekonać kandydata, by złagodził przekaz poprzez dodanie uśmiechniętej emotikony. Szefernaker miał się temu sprzeciwić i nalegać, aby odpowiedź pozostała stanowcza.

Politycy PiS nie chcą powrotu Kurskiego do TVP

Do sytuacji z kampanii odnosił się również Tobiasz Bocheński. Europoseł PiS stwierdził wówczas, że Jacek Kurski nie powinien wracać do telewizji publicznej.

– Jacek Kurski nigdy nie wróci do TVP, zachował się jak błazen – mówił Bocheński w programie Wirtualnej Polski.

W partii nadal nie ma potwierdzenia, że były prezes TVP miałby wejść do przyszłego sztabu wyborczego PiS.

Pojawiały się jednak doniesienia, że może odbudowywać swoją pozycję poprzez dobre relacje z Przemysławem Czarnkiem. Kurski miał wspierać go jako potencjalnego kandydata na premiera, a w niektórych spekulacjach pojawiała się nawet możliwość objęcia przez niego stanowiska ministerialnego w przyszłym rządzie.

Osoby związane z Czarnkiem studzą jednak te informacje.

– Przemek go lubi, ale czas Kurskiego w sztabach minął. On ma nitki z prezesem, rozmawiają, ale Jacek nie będzie miał wpływu na kampanię – ocenił rozmówca z otoczenia byłego ministra edukacji.

Czasowe wyciszenie, ale nie polityczny koniec

Na razie Jacek Kurski ma ograniczyć publiczne występy i nie zaostrzać sporu wewnątrz ugrupowania. Według ustaleń Wirtualnej Polski polecenie nie musi mieć charakteru trwałego.

Wiele będzie zależało od jego rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim oraz od tego, czy sytuacja wokół Mateusza Morawieckiego i rywalizacji poszczególnych frakcji w PiS się uspokoi.

Obecna awantura pokazuje jednak, że każde medialne wystąpienie Kurskiego może wywołać znacznie większe konsekwencje, niż zakładają jego organizatorzy. Zamiast wzmocnić przekaz partii, były prezes TVP ponownie doprowadził do nagłośnienia wewnętrznych podziałów i odciągnął uwagę od decyzji, które kierownictwo PiS uznawało za politycznie korzystne.

Popularne