Sytuacja wokół Trybunał Konstytucyjny znów nabiera tempa. Nowo wybrani sędziowie nie czekają – już dzień po złożeniu ślubowania pojawili się w siedzibie instytucji i jasno pokazali, że chcą natychmiast rozpocząć pracę.
Sędziowie weszli do Trybunału i zaczęli działać
W piątek część nowych sędziów pojawiła się w budynku TK, by formalnie rozpocząć wykonywanie obowiązków. Początek nie był idealny – przez kilkanaście minut czekali na możliwość wjazdu na teren.
Potem poszło już sprawniej.
Na miejscu spędzili około półtorej godziny:
- zapoznali się z warunkami pracy
- odbyli pierwsze rozmowy
- przygotowali formalne kroki
Jak podkreślali, to nie była symboliczna wizyta, tylko realna próba wejścia w obowiązki.
Oficjalne pismo i konkretne żądania
Po wejściu do środka sędziowie złożyli dokument do prezesa TK. Wniosek jest jasny – chcą natychmiastowego dopuszczenia do pracy.
Na konferencji Krystian Markiewicz mówił wprost:
- mają obowiązek rozpocząć pracę po ślubowaniu
- nie widzą podstaw do dalszego zwlekania
W praktyce oczekują:
- przydziału spraw
- dostępu do systemów
- kart wejściowych
- przygotowania gabinetów
Padła też ważna informacja – część sędziów złożyła ślubowanie poza udziałem prezydenta, co jest jednym z głównych punktów sporu.
Spór o podstawy prawne
Najbardziej zapalnym tematem jest komunikacja z Kancelarią Prezydenta.
Sędziowie zakwestionowali sugestie, że taka konsultacja jest konieczna. Według nich:
👉 nie ma jasnej podstawy prawnej, która by to wymuszała
To pokazuje, że konflikt nie dotyczy już tylko polityki, ale konkretnych interpretacji prawa.
Będą przychodzić do pracy – nawet bez decyzji
Jeden z sędziów zapowiedział coś, co może jeszcze bardziej podgrzać sytuację:
- przygotowano listę obecności
- planują codziennie pojawiać się w Trybunale
To wyraźny sygnał: nie zamierzają czekać biernie.
Pat czy początek przełomu?
Na dziś sytuacja wygląda tak:
- formalnie sędziowie zostali wybrani
- praktycznie ich status nadal budzi wątpliwości
I tu trzeba powiedzieć wprost — to klasyczny przykład przeciągania liny między instytucjami.
Dopóki nie zapadną jednoznaczne decyzje:
- kto ma prawo orzekać
- kto może dopuścić do pracy
ten konflikt będzie się tylko pogłębiał.
A dla państwa to najgorszy możliwy scenariusz — instytucja, która powinna rozstrzygać spory, sama staje się ich centrum.

