To jedna z najbardziej wstrząsających spraw kryminalnych w historii Śląska. Dwa młode małżeństwa z Gliwic zostały uprowadzone, brutalnie torturowane i zamordowane przez tych samych sprawców. Pierwsza zbrodnia przez lata pozostawała niewyjaśniona, a jej tajemnicę udało się odkryć dopiero po kilkunastu latach. Druga doprowadziła zabójców za kratki, choć wszystko wskazuje na to, że początkowo miał to być jedynie napad rabunkowy.
Obserwowali dom przez kilka dni
W lutym 2004 roku Roman C. i Tobiasz W. postanowili obrabować dom Małgorzaty i Pawła Siudzińskich w gliwickich Łabędach. Małżeństwo sprawiało wrażenie zamożnego – posiadało dwa samochody i prowadziło spokojne życie. To wystarczyło, by zwrócić uwagę przestępców.
Przez kilka dni obserwowali posesję, planując dogodny moment do ataku. Do udziału w napadzie wciągnięto również młodszego brata jednego ze sprawców.
12 lutego 2004 roku Paweł Siudziński wyjechał z domu. W środku została jedynie jego żona. Wtedy bandyci wtargnęli do środka, obezwładnili kobietę i związali ją. Chwilę później niespodziewanie wrócił jej mąż, który zapomniał telefonu. On również został pobity i skrępowany.
Godziny terroru i podróż bez celu
Małżeństwo zostało załadowane do własnego samochodu. Przestępcy zabrali także cenne przedmioty z domu i rozpoczęli wielogodzinną podróż przez kilka województw.
Przez wiele godzin jeździli po Śląsku, Małopolsce i województwie świętokrzyskim. Do dziś nie wiadomo, czy od początku planowali zabójstwo, czy też początkowo chcieli jedynie porzucić swoje ofiary.
Los małżeństwa przypieczętował przypadek.
W miejscowości Zbeltowice samochód, którym podróżowali porywacze i ich ofiary, dachował i wpadł do rowu. Na miejscu szybko pojawili się mieszkańcy okolicznych domów.
Do dziś nie udało się jednoznacznie wyjaśnić, dlaczego nikt nie zaalarmował policji, mimo że w aucie znajdowały się osoby wcześniej związane i uprowadzone.
Egzekucja w lesie
Po wypadku sprawcy wywieźli małżeństwo do pobliskiego lasu.
Najpierw zaatakowali Małgorzatę. Kobieta próbowała walczyć o życie, jednak podczas szarpaniny jeden ze sprawców ugodził ją nożem w szyję. Zmarła wskutek wykrwawienia.
Paweł został przywiązany do drzewa. Najpierw próbowano go udusić, później wielokrotnie uderzano w głowę ciężkim narzędziem.
Nieprzytomnego mężczyznę wraz z ciałem żony przewożono jeszcze samochodem. W końcu sprawcy porzucili zwłoki kobiety, a Pawła pozostawili samego w lesie.
Wpadli dwa dni później
14 lutego 2004 roku Roman C. i Tobiasz W. ponownie mieli wypadek – tym razem samochodem należącym do zamordowanego małżeństwa.
Policjanci szybko zwrócili uwagę na liczne ślady krwi znajdujące się w pojeździe. Mężczyźni nie byli w stanie wyjaśnić, dlaczego podróżują autem należącym do zaginionych gliwiczan.
Śledztwo bardzo szybko doprowadziło do odkrycia prawdy.
Obaj zostali skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Tajemnica sprzed trzech lat
Wydawało się, że sprawa została zamknięta. Jednak śledczy zaczęli podejrzewać, że zatrzymani mogą mieć na sumieniu więcej zbrodni.
Trop prowadził do zaginięcia Doroty i Zbigniewa Sobańskich, którzy zniknęli bez śladu we wrześniu 2001 roku.
Małżeństwo prowadziło działalność gospodarczą i miało poważne problemy finansowe. Wkrótce odnaleziono ich samochód, jednak przez lata nie udało się ustalić, co stało się z właścicielami.
Sprawa utknęła w martwym punkcie.
Przełom po 14 latach
Dopiero w 2015 roku w okolicach jeziora Dzierżno odnaleziono ludzkie szczątki.
Badania DNA potwierdziły najgorsze przypuszczenia – należały do Doroty i Zbigniewa Sobańskich.
Przełom nastąpił dzięki nowoczesnym metodom kryminalistycznym. Ze śladów zabezpieczonych wiele lat wcześniej w samochodzie małżeństwa wyizolowano materiał genetyczny jednego ze sprawców.
Śledczy ustalili, że za porwaniem stali Roman C. i Tobiasz W. wraz z kilkoma wspólnikami.
Zakopani żywcem
Ustalono, że małżonkowie zostali porwani na zlecenie wierzyciela, który domagał się zwrotu pieniędzy.
Początkowo przetrzymywano ich przez wiele godzin w studzience kanalizacyjnej, próbując wymusić spłatę długu.
Kiedy okazało się, że nie są w stanie oddać pieniędzy, zapadła decyzja o ich likwidacji.
Według ustaleń śledczych Dorota i Zbigniew Sobańscy zostali brutalnie pobici, a następnie zakopani żywcem.
Jedna z najbardziej brutalnych spraw w Polsce
Historia dwóch małżeństw z Gliwic do dziś budzi ogromne emocje. Łączy je nie tylko miejsce zamieszkania, ale przede wszystkim ci sami sprawcy, którzy dla pieniędzy byli gotowi na niewyobrażalne okrucieństwo.
Sprawa Sobańskich pokazała również, jak ogromny postęp dokonał się w kryminalistyce. To właśnie nowoczesne badania DNA pozwoliły po kilkunastu latach ustalić prawdę i doprowadzić do skazania osób odpowiedzialnych za jedną z najokrutniejszych zbrodni na Śląsku.

